Ostatni piknik tego lata + jesienny outfit dla chłopca


Zaledwie kilka dni temu plażowaliśmy w najlepsze, a dziś wyciągam już z szafy ciepłe kurtki. W ogródku codziennie przybywa złotych i czerwonych liści. To już pewne - idzie jesień. Na szczęście zdążyliśmy w ostatnim momencie pożegnać lato.



Parę dni temu siedziałam przy laptopie w otoczeniu notatek i dyktafonu. Kończyłam pracę nad reportażem, który zlecił mi klient i z nostalgią patrzyłam na widok za oknem. Wiedziałam, że to ostatni moment, żeby złapać trochę ciepłych promieni słońca. Mąż miał tego dnia wrócić z delegacji, więc uznałam, że fajnie byłoby choć na chwilę wybrać się na pobliską plażę (tak, mamy taką w Łodzi). Kiedy tylko skończyłam pisać, zaparzyłam sobie kawę i zabrałam się za robienie babeczek, które miały być częścią piknikowego prowiantu. Nie minęło pół godziny, gdy w mieszkaniu czuć już było zapach pieczonego ciasta i aromatu latte. Sięgnęłam jeszcze do szafy po koszyk piknikowy, spakowałam owoce, sok i babeczki i pojechałam po Igora, by wcześniej odebrać go z przedszkola. Wróciliśmy jeszcze na chwilę do domu, by poczekać na tatę, Kiedy wrócił rozdaliśmy buziaki i szybko wyruszyliśmy nad wodę.

To był spontaniczny pomysł, więc wielu rzeczy zabrakło. Wzięłam za mało ubrań dla Igora, który natychmiast zmoczył się w wodzie, wzięliśmy za mały ręcznik i koc, ale z tymi brakami i bez idealnego przygotowaniu było nam bardzo dobrze. Wykopaliśmy wielki dołek, ganialiśmy się po plaży i napawaliśmy zachodzącym słońcem. W ten sposób, trochę leniwie udało nam się pożegnać tegoroczne lato.


outfit Igorsona:

sweterek: Zara
spodnie: H&M
trampki: F&F
czapka: Pom Pom Cap

outfit mamy:
Tunika: Mohito
Szara spódnica maxi: Reserved

Koszyk piknikowy: Duka

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza